Wstyd z powodu nieosiągnięcia „życiowych kamieni milowych” – presja społeczna po trzydziestce

Współczesna kultura sukcesu narzuca swego rodzaju niepisany scenariusz ludzkiego życia – najpierw studia, potem świetna praca, udany związek, huczne wesele, dziecko i własne mieszkanie. A to wszystko najlepiej przed trzydziestym rokiem życia. Jeśli nawet sami zainteresowani chcą realizować taki scenariusz, to w wielu przypadkach życie układa się jednak inaczej. Nie z własnej winy, ale z powodu uwarunkowań zawodowych, zdrowotnych czy emocjonalnych. Efektem takiej kolei rzeczy może być wstyd, poczucie porażki, a w skrajnych przypadkach nawet kryzys tożsamości. Ta presja społeczna, której część z nas chce się poddać, bywa więc dotkliwa. I tu rodzi się pytanie – czy rzeczywiście człowiek musi, powinien, chce – mierzyć wartość swojego życia realizacją kolejnych „kamieni milowych” z powyższej listy?

 

Co to są „życiowe kamienie milowe”?

Mianem kamieni milowych określa się symboliczne punkty na osi ludzkiego życia. Te  kolejne okienka na checkliście są postrzegane w społeczeństwie jako dowody dorosłości, stabilizacji i sukcesu. Najczęściej takie kolejne stopnie na ścieżce do postrzeganego jako udane życia, obejmują zdobycie dobrego wykształcenia, najlepiej na prestiżowej uczelni, następnie znalezienie stabilnej, satysfakcjonującej i dobrze płatnej pracy, stały związek, posiadanie dzieci oraz zakup nieruchomości. Realizacja takich kroków milowych życiowych często przekłada się na społeczne uznanie i poczucie sukcesu. Jednak w rzeczywistości nie każdy ma możliwość, ale także potrzebę takie cele osiągnąć – w ogóle bądź w tym samym czasie.

 

Jakie mogą być skutki presji społecznej?

Osoby po trzydziestce, które nie wpisują się w społeczny scenariusz, często doświadczają ze strony bliskich i znajomych porównań z ich rówieśnikami, którzy już przynajmniej część z tych życiowych kamieni milowych osiągnęli czy wręcz presji. Może to powodować wątpliwości co do własnej wartości, emocjonalne napięcie i życiowe wypalenie, a nawet poczucie osamotnienia i wyobcowania. Te wszystkie emocje mogą pociągać za sobą zaniżoną samoocenę, doprowadzającą do stanów depresyjnych, a nawet podejmowania decyzji pod presją, aby tak naprawdę zadowolić innych.

 

Jak poradzić sobie z presją i poczuciem wstydu?

Życie pod presją społecznych czy rodzinnych oczekiwań jest trudne i wycieńczające, szczególnie jeśli nie jesteśmy wystarczająco odporni psychicznie. Warto więc w tym pędzie do zadowolenia wszystkich wokół nieco zwolnić i zrewidować swoje wartości, określając czy cele, które próbujemy zrealizować są rzeczywiście naszymi celami, a nie oczekiwaniami innych ludzi. Nie warto też porównywać się z innymi, nasze życie nie jest wyścigiem czy konkursem, każdy startuje z innego punktu, ma inne możliwości. Lepiej zatem skupić się na tych kwestiach, na które ma się w danej chwili wpływ, zamiast odhaczać kolejne pozycje z nieswojej listy. Warto otaczać się wspierającymi ludźmi, rozumiejącymi nasze potrzeby, bo to da nam poczucie bezpieczeństwa. A to, że czegoś jeszcze nie posiadamy albo nie kupiliśmy nie oznacza, że zawiedliśmy czy jesteśmy gorsi od innych.

Na szczęście coraz więcej osób zaczyna kwestionować tradycyjne oczekiwania i nie podąża za nie swoim sukcesem. Powody takiej zmiany w społecznym myśleniu to m.in. niestabilność ekonomiczna związana z drożyzną mieszkań i niepewnym rynkiem pracy, zmiany społeczne związane ze stawianiem kariery ponad życie rodzinne czy pozostawanie singlem z wyboru, ale także rosnąca świadomość zdrowia psychicznego i chęć życia zgodnie z własnym tempem i wartościami. Coraz bardziej znormalizowane społecznie stają się też tzw. opóźnione decyzje, związane z późnym macierzyństwem, zmianą branży zawodowej w kwiecie wieku czy rozwodem po 40-tce.

Na szczęście współczesne życie nie mieści się już w jednej formule i to, że jesteśmy po trzydziestce, a nie osiągnęliśmy „kamieni milowych”, nie czyni nas przegranymi, bo wartość człowieka nie zależy od posiadania domu czy bycia w związku, a prawdziwa dojrzałość to życie w zgodzie ze sobą, niezależnie od tempa i kierunku.